|
|
2011-08-03
grbrhryyyyyaj!
|
to już tyle czasu, a pragnienie miłości mnie nie opuściło.... ale tym razem je inaczej zdefiniuję
ból rozrywał na strzępy, potem przyszedł moment na szaleństwo... krótkie, takie niespodziewane, takie próbne, czy sie jeszcze nadaje do miłości... i już mi się pewniej stąpało, już wiedziałam, że chcę być kochana, że umiem dać z siebie dużo, że szkoda, że się tyle marnuje, że mogę chcę i będę... to było takie klarowne!
a potem ktoś mnie poznał, bo ja siebie w tej znajomości nie widziałam, ale on stopniowo wydeptywał ścieżki, nie odpuszczał, wręcz kuł żelazo.... a ja spod boku patrzyła, i zastanawiałam sie" czy to Ten?" "jakie ma obce ręce, nie znam go, kim jest.." a potem były góry, zamek, Praga, imprezy, przyjaciele, Bieszczady! Łeba! i jakoś tak ani się obejrzałam a już byliśmy w naszym gniazdku.... |
|
Komentarzy:
0
|
|
2010-01-06
wciąż kocham
|
O TOBIE (Janusz Onufrowicz)
Stoję na dworcu znów
Papieros gasi głód
Sypię do kawy sól
Mam zamęt w głowie
Znowu zgubiony gdzieś
Czuję się jak mój cień
Papieros wciąga mnie
Myślę o tobie
I wciąż pragnę by
To był nie ten dym
Lecz ty – marzeniem tym
Zaciągam się
Dymem jak tobą
Znowu przejazdem gdzieś
Życie tak rzuca mnie
Przez szybę wszystko jest
Rozmazane
Chwila oddechu by
Przepłukać gardło czymś
Pociągam zimny łyk
Gadam z barmanem
I wciąż pragnę by
To był nie ten łyk
Lecz ty – marzeniem tym
Upijam się
Tak jak tobą
bridge:
Każdy krok
Prowadzi mnie do ciebie
Każdy rok
Daje mi nadzieję
Każdy dzień
Myśli wciąż o tobie
Każda rzecz
Którą robię
Każda myśl
Myślą jest przy tobie
Przecież wiem
Jesteś gdzieś...
Może powiedzieć ktoś
Że to banalne dość
Bo jeśli wierzę w coś
To tylko w miłość
Nie wiem gdzie jesteś lecz
Znajdę cię byle gdzie
Czy to naprawdę jest
Czy się przyśniło
I wciąż pragnę by
To nie były sny
Lecz ty – naprawdę ty
Do końca dni
_________________
żeby tak z kimś bliżej niż dotyk być...daleko do człowieka jest
Człowiek tak wiele znaczy |
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-12-23
święta
|
to juz koniec roku
bardzo czekałam na ten czas, myśląc naiwnie że wszystko sie wyklaruje, że bedę już wiedziała na czym stoje, że będę miała za soba rozterki serca i bedę wolna od cierpienia....
jakże sie myliłam:(
czy Nowy Rok, równiez wyczekiwany i tak nabity planami, nadziejami na przyszłość tez okaże sie taki smutny?:(
sylwester na pewno:((((
stopniowe przesuwanie granicy tego na co mozna sie zgodzić, stopniowe wywalanie z serca czułości, więzi....
nie ma idealnego środka by to zakonczyc, czy nagle czy stopniowo - zawsze będzie boleć:(
chciałabym byc kochana, tak po prostu
:( |
|
Komentarzy:
1
|
|
2009-12-06
lekcja pokazowa
|
jest jak jest
wyciszam się
coraz mniej jego
coraz więcej innych
są takie chwile gdy całkiem bez obaw patrzę w przyszłość, nawet snuję plany
ale te plany ciągle jednak podszyte są jakąś jego obecnością, nie umiem jeszcze myśleć ze wyjadę daleko i nigdy go nie zobaczę...
myślę, że zniosłabym łatwiej to że on ma juz kogos, niż to, że on się dowie ze ja jestems z kims
to chyba będzie moja ostateczna "lekcja pokazowa" ....
teraz w tv "samotność w sieci"..... muszę uciec, ona jest zbyt akrakcyjna
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-11-20
|
było tak pięknie, wszystko idealnie prawie, czułość, usmiech, plany, marzenia, zaczynało coś się tworzyc, jakaś prawdziwsza przyjaźń
a jednocześnie był fałsz, kombinowanie, nieufność, lawirowanie....
i w jednej chwili to sie skończylo
położyłam głowę pod topór troche chyba nie do końca racjonalnie, wiedziona jakas furią, jakby ktos mnie prowadził by isc i zobaczyc ich razem u niego....
to co mnie tam spotkało....
to że zrobiłam z siebie idiotke...
czy żałuje? w przewadze nie, bo zrobiłam cos, czego nie mozna juz cofnąć udawać ze sie nic nie stało, w końcu kurtyna opadła i ukazała sie naga prawda...
tylko ten styl, to, że nie zostało mi to oszczędzone, że to JA musiałam coś zrobic, a nie być uczciwie potraktowaną:(
dlaczego!!!!!
dlaczego on mi to zrobił:(
jak można byc takim człowiekiem, by do tego stopnia nie szanować innych, i to jeszcze bliskich, bo przeciez te lata razem...:(
nie wiem czy byłam gotowa na to.... bardzo boli, wiec chyba jeszcze odrobine mogłam funkcjonowac jak dotychczas...
a moze nie? bo juz nie umiałam sie oddać z miłości, więcej bylo zalu i moje cialo juz nawet odmawiało, jakby wiedziało, ze za każdym dotykiem nic juz sie nie kryje, puste słowa, pusty dotyk puste emocje:(
to, że on taki jest, że potrafi prosto w oczy powiedziec ze to jego dziewczyna a zaledwie godzine wczesniej przytulac mnie jakbysmy byli najbliżsi sobie na świecie:(
że chciał chronic przede wszystkim ją przede mną a nie mnie przed nią...
na moje pytanie jak mógł złamac obietnice, ze nie przyprowadzi jej do mieszkania poki ja mam klucze....
wiem, ze to on sie wscieka, ze naruszylam jego sprawy prywatne, ze powiedzialam ze nie bede go szpiegowac itp.
ale jak mozna wymagac tego samemu nie byc uczciwym??
jak mozna wsciekac sie na kogos kto przyłapał a nie na siebie za to co zrobil??
jak mogłam zyc z takim człowiekiem!!!!
kim ja jestem
tym samym:(
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2009-11-11
potwory
|
niby nic sie nie zmienia, on nadal spotyka sie z nią, nadal się nie przyznaje, nadal sie spotykamy, nadal się lubimy i nie tylko....
cos co mnie ostatnio wciągneło, to towarzystwo z jednego portalu a la randkowego
i choc nie zalogowalam sie tam by szukac partnera, to przyznam, ze milo jest widzieć, ze istnieje jakis inny świat poza NIM
lecze kompleksy? wychodze z dołka? nie sadze, aby ta terapia cudzymi komplementami całkiem mnie wyleczyla, ale czasami skutecznie odwraca uwagę
czy jednak nie jest tak, ze to znowu jakas pułapka? ilekroc bowiem zaangazuje sie w jakies netowe znajomiści nagle zaczyna mi chorobliwie zalezec, po kilkanasie razy sprawdzam skrzynke z wiadomosciami... bez sensu całkowicie, bo wiem ze az takiej popluarnosci nie zdobylam, zreszta nie chodzi o kogos konkretnego, tylko o zainteresowanie, sam fakt że jestem w centrum czyjejs uwagi...
po prostu niedopieszczenie? czy jakies dziecinne przekonanie że jesli świat nie kreci sie wokół mnie, to jestem beznadziejna?
chyba powinnam to przerobic jakos, tylko jak :(
moze jakis poradnik psychologiczny, albo grupa wsparcia?.... od której pewnie tez sie uzaleznie:-/
czyli pozostaje mi samotnosc:(
do ktorej wciąż mam pretensje, ze istnieje, ze mnie otacza, ze nie umiem jej spławic....
moze wiec ja przygarnąć? zaakceptowac? polubic? tez nie wiem jak... wciąż boję sie, że gdy się zaszyję w sobie, to zniknę, przynajmniej na pare lat, i potem nagle moze sie okazac ze te lata zmarnowalam...
ale gdy znow gonie, nie wiem za czym, całe zycie... to też marnuje czas, ślizgając sie jedynie po powierzchni, nie mając w sobie nic głębszego, czegoś co dawałoby mi oparcie w samej sobie a moze mogłoby tez byc źródłem czegos fajnego dla drugiego człowieka...
każdy mierzy się ze swoimi potworami, ja też muszę
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2009-11-02
po
|
po egzaminie, który oboje zdaliśmy, po spotkaniach, które gdzies tam były zawsze zaplanowane, wyczekiwane, oczywiste....
mamy nowe plany, basen, a nawet kotek nowy - taki cudny, który jest "nasz", no i plany, ze w góry niedługo, że na żagle w przyszlym roku....
czy te plany, czy to wszystko to naprawde? tak bardzo boje sie przywiązac do tej myśli :(
ale z drugiej strony po co by to mowił, gdyby tego nie chciał?
dlaczego jednak ciagle jest z nią związany? czemu jej tez obiecuje?
jaki jest w tym sens?:(((
wpierw nie odpowiadało mi gdy nasze relacje były tylko czysto fizyczne... teraz gdy szala przechyliła sie na korzyść czułości... sama nie wiem czy to nie oznacza jeszcze wiekszego dystansu, jaki do mnie nabrał, jeszcze wiekszego oddalenia:((((
gdzie uciekła nasza namiętność:( czy ta czułość to po prostyu poczucie winy?:(
tak bardzo boli....
widze ze coś tracimy, że on pozwala by to co było powoli umierało
i to wszystko na rzecz jej? czy tak mocną ją kocha?:( czy ona dopnie swego i złapie go, usidli?:(
gdzie jest w tym wszystkim dla mnie miejsce? dlaczego mi sie nie udało? co jest ze mna nie tak, że niby fajna jestem, ale to nie przeszkadza by mnie zostawic samą, że sie nie nadaję,
co jest nie tak:(
czy człowiek musi pozostać sam?:( |
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-10-30
kotek
|
cały tydzien żylismy tym, że będzie nowy kotek
i w końcu wczoraj pojechaliśmy po niego, przechodzi teraz kwarantanne, ale bedzie nasz, 3 do kompletu:)
i co z tego ze nie ma już "Nas":(
teraz żyje dniem dzisiejszym, wiem, że jestem oszukiwana, ale chyba chce być, bo wiem, że prawda nic nie wnosi, odbiera tylko nieliczne chwile radości, poza którymi nicość...
nie chce być niczym:(
zbieram siły, jeszcze tylko dwa miesiące!!!!! |
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-10-26
czas zimowy
|
weekend był pełen emocji, tych złych tez ale przede wszystkim tych cudownych, związanych z NIM
zdalismy oboje czesc egzaminu:)))
spedziliśmy ze sobą tyle czasu:)))))
chcę czuc się tak, jak przez te dni - gdy okazywał mi tyle czułości, serca i serdeczności, cały czas...
jak wiele zależy od niego, moje samopoczucie, moje postrzeganie rzeczywistości, moje relacje z innymi, moje całe życie....
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-10-23
nierzeczywistość
|
dopadł mnie albo stan depresyjny, albo jakas choroba, a moze długofalowy stres działa ogłupiająco...w kazdym razie iloraz inteligencji poważnie mi sie obniża
dziwne to bo kiedys czytałam, że nieszczęśliwi samotni ludzie przynajmniej tę satysfakcję mają, że są mądrzejsi, a tu prosze, kolejny nietypowy objaw mojego nedznego życia:(
rzeczywistość jawi sie jako zbior prawd, które gdzies tam kiedys ustalilam, załozyłam, usłyszałam, uwierzyłam, wymysliłam i teraz z uporem maniaka je kłade do głów tych, co to jeszcze nie zauwazyli, że zdziadziałam, i w naiwnej nieswiadomości zglaszają sie o pomoc, radę zwykłe zapytanie...
i jak ja mam zdać dzis ten egzamin? skoro straciłam pewnośc, że to co wiem, to faktycznie jest wiedza, a nie moje fiu bździu??
trzeba naprawde wziąć się za siebie, jakos pocwiczyc umysł, może wziąć się za logiczne myślenie? np. matematyka? albo zapamiętywanie - np. nauka języka?
musze coś zrobić, bo za chwile będę upierać się, że na pewno prezydentem jest pan X, a nie jak to wszyscy wiedzą pan Y, albo że woda ma wzór O2H, albo jeszcze inna alternatywna rzeczywistośc przyjdzie mi do głowy....
a może to objaw szaleństwa???!!!!
nie dziwie się, że jestem irytująca, zniechęcająca, cipowata, głupia itd....
ale ja przecież nie chce taka być:( naprawdę się staram, ale chyba czeka mnie całkowita zmiana charakteru, albo oblęd i zniechęcenie do siebie całego świata:(
jakie ja mam wogóle zalety? za co mozna mnie lubić? wszystko co dobre do tej powy w moimch oczach o mnie samej, okazało się wadliwą konstrukcją, albo powodem, dla którego ON mnie już nie chce:((((((
i dobrze, też bym od siebie odeszła, może powinnam.....
ale łatwo jest być panem sytuacji, gdy jest się na fali! a zupełnie ciężko gdy próbuje się wygrzebać z doła tak głębokiego, że nawet nie widać jasnego punktu na górze....
trzeba wtedy wrócić do początków, rozebrać sie na części pierwsze, powywalac niepotrzebne części, zbędny balast, powymieniać zuzyte, stare części....
mozolna droga, zupełnie nieprzeznaczona do pogawędek, zabawiania towarzysza wsponaczki, szczególnie, jeśli to ja sie wsponam a ktos ma np. do dyspozycji urządzenie dryfujące
żeby tylko ten egzamin zdać, żeby choc tym mu zaimponować:( a sobie dać choc jeden powód, dla którego będę mogła myśleć, że nie jestem taka do końca beznadziejna....
|
|
Komentarzy:
1
|
| Statystyki |
odwiedziły
305
|
skomentowały
16
|
|
0
|
|
|
Księga gości |
| << | Styczeń 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | | | | | |
|